Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Opowiadania. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Opowiadania. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 3 lipca 2017

Premiera 3 lipca 2017


    170 000 lat p.n.e. Ziemią rządzą an'hariel, pradawne istoty przysłane z wymiaru Thill'All Enderen. Chronią oni "Boskie Dzieło Stworzenia"
przed mroczną siłą Chaosu, wydobywającą się z "Czarnej Bramy". W świecie strzeżonym przez "boskich posłańców" gatunek ludzki stawia pierwsze kroki na drodze kolonizacji planety. Chaos - wróg wszelkiego porządku - wysyła w kierunku układu słonecznego swych emisariuszy, których jedynym celem jest unicestwienie Homo Sapiens, albowiem ludzie zajmują szczególne miejsce
w boskim planie.
Odwiecznemu złu przeciwstawić
się mogą jedynie dowodzeni
przez Archaniołów Michała, Temiela i Rafaela posłańcy Ojca.
W walce ze złem Nahtra Mon Soula modlitwa i błogosławieństwo jest potęgą równie skuteczną 
jak miecz czy miotacz plazmy.


Powieść do nabycia w księgarni internetowej: Zaczytani.pl



czwartek, 22 czerwca 2017

Kroniki Wiecznego Królestwa - Pan Podziemia



Część IV


       Późnym wieczorem an’hariel rozpoczęli realizację swojego planu. Podczas, gdy Michał z Temielem szykowali główne siły 
do frontalnego ataku, na wschodzie akcje zaczepne prowadził Rafał z Lucyferem.
         Z zamieszania skorzystał Gabriel 
i jego zastęp. Cherubini używali, przypominających skutery maszyn. 
Zamiast kół urządzenia te miały pneumatyczne elektromagnesy, umożliwiające lot 
nad powierzchnią ziemi. Do sterowania służyła prosta kierownica. Przymocowanej do niej, trapezoidalnej ramy z uchwytem na górze, używano podczas walki. Sprawdzała się kiedy jedną rękę zajmowała broń biała. System 
ten miał ułatwić jeźdźcom prowadzenie działań wojennych na sposób kawaleryjski. Potocznie maszyny cherubinów nazywano „skoczkami”. Określenie to przeszło na wszystkie pojazdy, poruszające się na poduszce elektromagnetycznej.
        Stołeczny zastęp Gabriela odjechał 
na zachód. Kiedyś rozciągała się tam trawiasta równina, przecięta pełną roślinności doliną 
i korytem wielkiej rzeki Chiddekel. Obecnie obniżenie przy rzecznym korycie zamieniło 
się w szare, bezdrzewne grzęzawisko, pozbawione jakichkolwiek śladów życia. Cherubini pokonali bród 
i skrzętnie omijając posterunki wroga pognali na południe w kierunku odwodu wojsk Baal Zebula. Dla Gabriela nie było to nic nowego. Jako młody rycerz cherubinatu trafił 
do Tartaru. Służąc w strzegącej pogranicza z Pandemoną stanicy Thill All Nava, szkolił 
się w sztuce prowadzenia działań podjazdowych. Pod okiem ówczesnego komendanta – Lucyfera został najlepszym zwiadowcom wśród an’hariel. W Tartarze młody cherubin zanotował pasmo sukcesów w walce z przygranicznymi hordami. Podczas kolejnej wojny 
z podległymi Samaelowi Nefilimami Gabriel doskonalił umiejętności zwiadowcze, aż stał 
się najlepszym w działaniach partyzanckich oficerem armii niebieskiej.

wtorek, 20 czerwca 2017

Kroniki Wiecznego Królestwa - Pan Podziemia

         Część III

      - Przestańcie się kłócić – warknął Michał. – Suri, nie prowokuj go proszę. Pokaż, że jesteś rozsądniejsza – serafin zwrócił się do archanioła tronów. – 
Jeżeli wkrótce czegoś nie zrobimy to już
nie będziecie mieli 
o co się spierać!
     - Zrozum Gabrielu. 
Nie było wyjścia – dodał Rafał. – Takie było rozporządzenie serafaitu.
    - No właśnie – młody an’hariel z wyrzutem spojrzał na Michała, który przewodził najwyższemu chórowi. – Mogłeś coś zrobić! 
Mi niewiele potrzeba. Jedynie własny zastęp, skoczek, hatamak i wiatr we włosach…
      - Sam jesteś sobie winien – pokręcił głową Michał. –                      Ordynacja parlamentu jest większościowa. Ja jak pozostali mam tylko jeden głos mimo, 
że mu przewodniczę. Wiedz, że głosowałem, za pozostawieniem ciebie w służbie. Myślisz, 
że podobał mi się wynik głosowania? Nie, nie podobał… Decyzja została podjęta 
przez większość i nic nie mogłem zrobić. Sam napytałeś sobie biedy niszcząc Atlantis...
      - Już tłumaczyłem, że to był wypadek! Że wina leży po stronie bestii, stworzonej, 
przez Lewiataniela. Ja tylko go wyprowadziłem z równowagi… Nie chcący zresztą… 
To Behemot zniszczył słupy, na których oparty był kontynent…
     - Tak, wiem – rzekł przewodniczący serafiatu. – Liczyłem, że kiedy emocje wśród deputowanych opadną, wznowię debatę na temat przywrócenia cię do czynnej służby 
w cherubinacie…
     - I co się wtedy stało? – Mruknęła Suriel. – Z Tarataru napłynęła informacja, że Gabriel zniszczył miasto Purga’Teari!

piątek, 16 czerwca 2017

Kroniki Wiecznego Królestwa - Pan Podziemia


Część II
    
  I powiedział posłaniec Chaosu. 
Zabiorę teraz magiczny kamień, 
 i każę mu mnie posłuchać. 
A kamień posłuchał i otworzył 
otchłań. Przez Czarną Bramę 
przyszli tacy sami jak on. 
I po świecie rozeszli się, 
by dzieło Ana plugawić. 
I usłyszeli Anioły wołanie 
z Królestwa Ziemi, żeby 
Belzebuba 
przegnać.  Ale siła jego znaczna 
była. Setkami tysięcy złych 
duchów wsparta. Aż rzekł An
do posłańców 
idźcie i zaprowadźcie ład 
w Królestwie Ziemi. I poszli 
oni do ziemi Szinear. A przewodzili 
im Archanioły. A imiona ich Michael, Temiel, Rafael, Lucyfer, Remiel, Raguel, Mefistoel i Suriel 
za Abidiela. A potem przyszyli następni Szatkiel, Baradiel, Szachakiel i Siridiel, którzy życie w boju 
z Belzebubem postradali. 

Sumeryjska legenda, znaleziona w mieście Akszak, spisana pismem klinowym w czwartym tysiącleciu p.n.e.

        Niebo zakrywały grube, ciemnoszare chmury. Błyskawice raz po raz rozcinały ciemność. Padał rzęsisty deszcz. Mokra, odarta z roślinności ziemia zamieniła się w potok grząskiego błota. W oddali ciemną szarość rozdzierał słup ciemnofioletowego światła, który niczym świder borował dziurę 
w niebie. Jego głównym zadaniem było wywołać rozłam w czasoprzestrzeni i utrzymać 
Czarną Bramę – mityczny portal do strefy chaosu.
        Przez wyrwę, do krainy zwanej Szinear przybywały wciąż nowe zastępy pokracznych monstrów z miejsca po za Wszechświatem, zwanego Nahtra Mon Soula.
    Do natarcia na pozycje an’hariel szykowały się ponad dwumetrowe stwory, o brudnej jakby umazanej w sadzy skórze i twarzy stopionej z dwóch, wykrzywionych w grymasie strachu i bólu oblicz. Nazywano ich Lotanami. Nosili folgowe półpancerze i naramienniki, wielkie tasaki 
oraz drzewce, zakończone postrzępionymi grotami do wyrywania mięsa. Za nimi stały Himery 
– pół bestie, pół ludzie ze zwierzęcymi, odartymi ze skóry pyskami, oraz ciałem pokrytym łuską 
i metalem. Uzbrojone w zakrzywione ostrza, wyrastające wprost z przedramion.

czwartek, 15 czerwca 2017

Kroniki Wiecznego Królestwa

  Na stronie wydawnictwa pojawiła się zapowiedź powieści
"Kroniki Wiecznego Królestwa".
  Jest to zbiór trzech opowieści, z czasów początku ludzkości, kiedy Ziemią rządzili an'hariel, broniąc jej przed odwiecznym złem - Chaosem i jego emisariuszami.








http://novaeres.pl/katalog/tytuly?szczegoly=kroniki_wiecznego_krolestwa,druk

wtorek, 13 czerwca 2017

Kroniki Wiecznego Królestwa - Pan Podziemia

      Część I 

 13000 lat p.n.e.

- Co ci jest Baalelu? – Spytał chropowaty, nieprzyjemny głos.

- Boli mnie! – Zawył an’hariel.

Przypominał trzydziestoletniego mężczyznę o ciemnych, krótko ściętych włosach. Leżał skulony, nagi, bez skrzydeł.  Tam, gdzie się znalazł, niebyło nic. Cherubina ogarniała czarna nicość.
   - Cierpisz przez to co ci zrobiłem? – Spytał obcy, pusty raniący uszy głos.
   - Nie! – Zawył dawny szef ochrony serafiatu. – Chodzi o to jak mnie traktują… O brak szacunku!     Nawet wśród swoich… Samael, Lewiataniel… widzą we mnie tylko pozbawionego talentu pętaka… A pozostali? Ten bufon – Michał. Rafał – szef rady cherubinatu!
  Nigdy nie dał mi prawdziwej szansy, bym mógł udowodnić ile jestem wart…
I jeszcze ten szczeniak, to „cudowne dziecko” – pupilek Ojca… Gabriel! Jeszcze im wszystkim pokażę…
   - Chcesz się na nich odegrać?
  Tak chcę. Jak cholera! W szczególności na tym szczeniaku, który tak mocno mnie upokorzył… Wtedy, gdy walczyliśmy pod Mont Blanc! Kiedy z paroma tysiącami jazdy rozbił moją  awangardę…   Tym razem lepiej bym się przygotował! Nie zlekceważyłbym gnojka!

poniedziałek, 5 czerwca 2017

    170 000 lat p.n.e. Ziemią rządzą an'hariel, pradawne istoty przysłane z wymiaru Thill'All Enderen. Chronią oni "Boskie Dzieło Stworzenia"
przed mroczną siłą Chaosu, wydobywającą się z "Czarnej Bramy". W świecie strzeżonym przez "boskich posłańców" gatunek ludzki stawia pierwsze kroki na drodze kolonizacji planety. Chaos - wróg wszelkiego porządku - wysyła w kierunku układu słonecznego swych emisariuszy, których jedynym celem jest unicestwienie Homo Sapiens, albowiem ludzie zajmują szczególne miejsce w boskim planie.
Odwiecznemu złu przeciwstawić się mogą jedynie dowodzeni przez Archaniołów Michała, Temiela i Rafaela posłańcy Ojca. W walce ze złem Nahtra Mon Soula modlitwa i błogosławieństwo jest potęgą równie skuteczną 
jak miecz czy miotacz plazmy.

niedziela, 4 czerwca 2017

Kroniki Wiecznego Królestwa - Anno Domini 1187

                                                                                                         Część V




     Wśród suchych krzewów i wydm panowała nocna cisza. Wokół leżało kilka ciał. An’hariel
z najeźdźcami rozprawili się „humanitarnie” wszyscy zginęli natychmiast, nikt nie musiał konać 
w męczarniach.
     W oddali majaczyły oświetlone pochodniami mury Jerozolimy. Młody lazaryta 
Fulco de Cardigean, tylko i wyłącznie dzięki interwencji sił nadprzyrodzonych uniknął śmierci 
z rąk demona – wampirzycy. W podzięce, za pomoc, postanowił założyć zgromadzenie, mające na celu pomoc ofiarom ataków demonów.
     Z czarującym uśmiechem ów młody człowiek czekał, aż Gabriel z Rafałem objawią imię                         Archanioła, który stanie się patronem zgromadzenia. 
Gabriel zeskoczył z konia i podszedł do Rafała.

- Jesteś tu z ramienia serafiatu – szepnął.
- Nie, a ty? – Popatrzył z nadzieją Rafał.
- A skąd...
- Nie dobrze – mruknął starszy z archaniołów. – Nie można bez zgody uzyskanej od Serafiatu przybywać na ziemię! Jeżeli nasze imiona pojawią się w dzisiejszych „rocznikach” to będą z tego kłopoty…


czwartek, 1 czerwca 2017

kroniki Wiecznego Królestwa - Anno Domini 1187

              Odcinek IV

   - Po roku od tego wydarzenia Fulko de Cardigean założył
w Lionie zgromadzenie
pod wezwaniem Świętego Michała Archanioła Pogromcy Demonów – powiedział brodaty mężczyzna w golfie, eleganckich jasnych spodniach i pantoflach od Rossiego. – Które dziesięć lat później przekształcił w nasz zakon, którego został Wielkim Mistrzem…
    Wysoki blondyn z niebieskimi oczami nazywał się Paolo Totti. Pełnił w zakonie funkcję archiwisty. Wraz z piętnastoma młodymi ludźmi obojga płci siedział w wypełnionej starodrukami bibliotece. Dokładnie znajdowali się w ostatniej sali, gdzie mieściło się archiwum. Proste, dębowe pułki,
białe ściany i jarzeniówki mocno kontrastowały z resztą pomieszczeń biblioteki, urządzonych w stylu neoklasycznym. Młodzież nosiła jasnobeżowe habity – symbol nowicjatu.
   Do archiwum wśliznął się cicho gość. Na oko trzydziestoletni mężczyzna o długich blond włosach. Ubrany był w jasny płaszcz flauszowy, beżowy garnitur i koszulę od Armaniego. Ze zgromadzonych jedynie Paolo dostrzegł go kątem oka.

poniedziałek, 29 maja 2017

Kroniki Wiecznego Królestwa - Anno Domini 1187

             Odcinek III

   Archaniołowie spojrzeli na siebie, potem na zakonnika. Następnie popatrzyli w kierunku
który wskazywał. W oddali rzeczywiście widać było oddział jeźdźców. Bystrzejsze znacznie
od ludzkich oczy an’hariel dostrzegły podjazd złożony
z jeźdźców turkmeńskich. Kawalerzyści zwabieni blaskiem, jaki bił od bożych posłańców, zmierzali po jak im się wydawało łatwy łup.

     - Będzie ich ze cztery tuziny – stwierdził Rafał.
     - Pięć – poprawił Gabriel. – jedna grupa w odwodzie ukrywa się za tamtą wydmą… O tam – wskazał palcem.
    - Rzeczywiście… Widać główne siły są już niedaleko, skoro ci tam, nie boją się podejść tak blisko do murów miasta – stwierdził Rafał. Wyciągnął następnie dłoń ku górze. – No nic, trzeba będzie modlitwą ostudzić nieco zapał tych jeźdźców.
    - Chyba żartujesz – mruknął Gabriel. – Wyłącz lepiej aurę i schowaj skrzydła. Zrobimy to – wyciągnął miecz – „metodą klasyczną”.
    - Niech będzie…
   Obydwaj An’hariel przestali lśnić. Ich złożone z błękitnych wstęg energii skrzydła, zniknęły.
   Nadjeżdżający kawalerzyści gnali konie, pewni, że walka nie będzie trwała długo.
Wielu zastanawiało się nawet, jak dzielić łupy z tak nielicznego przeciwnika.

piątek, 26 maja 2017

Kroniki Wiecznego Królestwa - Anno Domini 1187

                        Część II



  Skołowany rycerz na czworaka wycofał się pod zbocze wydmy. Dopiero teraz, naprzeciw kobiety dostrzegł świetlistą postać 
z półprzeźroczystymi skrzydłami błękitnej barwy. Mężczyzna miał krótkie kręcone włosy. Nosił folgowy napierśnik 
z naramiennikami, założone 
na czerwoną tunikę. Na nogach miał Caligae – skurzane sandały. 
Jego uzbrojeniem były: prostokątna tarcza, pilum i krótki miecz – gladius. 

     - On ledwie żyje. Zabiłabyś go, nawet utaczając pół litra krwi – powiedział przybysz. – 
A obydwoje wiemy, że na twoje potrzeby to stanowczo zbyt mało…
   An’hariel podniósł pilum i cisnął nim w wampirzycę. Ta zwinnie odskoczyła. Broń wbiła 
się w piasek kilkadziesiąt metrów dalej.
       - Chcesz pozbawić mnie życia Rafaelu? – Parsknęła. – Wbrew umowie, którą zawarłeś 
z tym książęcym pętakiem – moim niedoszłym narzeczonym? Czyżby wasza wielka przyjaźń wygasła?

środa, 24 maja 2017

Kroniki Wiecznego Królestwa - Anno Domini 1187

                     Część I

   Pomimo tego, że w dzień męczyły nieznośne upały, nocą zawsze
było chłodno. Pustynny klimat, 
nie rozpieszczał. Ten wieczór, 
jak większość w Judei był zimny.
   Nad okolicą górował księżyc. Jego tarcza już od kilku dni przechodziła z pełni do formy rogala. Srebrny glob doskonale oświetlał okolicę. Gdyby nie on, panowałaby kompletna ciemność. W słabym blasku widoczne były piaskowe wydmy. Dalej majaczyły 
w ciemności porośnięte niskimi krzewami i wątłą schnącą trawą wzgórza. Na wschodzie, w nocnej ciemności widniał zarys Góry Oliwnej. Na zachodzie, oświetlone setkami pochodni, wysokie mury obronne z basztami, blankami 
i wieżami strzelniczymi dla łuczników. Była to Jerozolima.
    Pośród wydm, przez piasek przedzierał się samotnie młody rycerz. Szedł z północy pieszo. Miał krótkie, zmierzwione włosy i brodę. Jego odzież stanowiły: nitowana kolczuga pełna z kapturem, nogawice kolcze i rycerski pas. Na swym jasnym płaszczu nosił zielony, prosty krzyż – symbol rycerzy lazarytów.

środa, 10 maja 2017

Kroniki Wiecznego Królestwa - Komturia Królowej Maud część 3

 














  Rycerze popatrzyli jeden na drugiego. Znali to imię i wiedzieli, że nie wróży nic dobrego.
    Zamki magnetyczne komory hibernacyjnej zostały zwolnione. Wieko uniosło się.
Z wnętrza wyciekła mglista para, zakrywając całe ambulatorium.
    - Wynosimy się! – Zawołał komtur i wdusił przycisk alarmu.
    Wszyscy rycerze skoczyli w kierunku drzwi. Ostatni wyszedł Dovlencraft. Konrad wpisał kod
i metalowa przegroda opadła, odcinając pomieszczenie.

wtorek, 9 maja 2017

Kroniki Wiecznego Królestwa - Komturia Królowej Maud część 2



       Ekspedycja dotarła do bazy kiedy na zewnątrz szalała już zamieć. Obszerny hangar ukryto
pod lodowcem. Wjazdu nawet nie trzeba było specjalnie maskować, notoryczne opady śniegu
czyniły go niewidocznym.
      Trzy duże pojazdy gąsienicowe zatrzymały się w hali głównej.
      Wnętrze było wysokie na cztery metry, przy suficie przebiegały wiązki okablowania i kilka rodzajów rur. Między innymi woda, gazociąg, ogrzewanie. Wszystkie okrywała izolacja,  
oraz szerokie ocynkowane rury zewnętrzne. Pomieszczenie oświetlały cztery wiszące lampy, podłogę stanowiła gruba warstwa zbrojonego żelbetonu.
     Kilka osób z obsługi technicznej krążyło po hangarze, przenosząc jakieś graty. Paru mechaników dokonywało napraw pojazdów z parku maszyn.
     Dovlencraft wysiadł z łazika. Przy wejściu czekało już na niego dwóch mężczyzn. Młody szatyn, koło trzydziestki z przystrzyżoną bródką w habicie komtura. Drugi starszy, na oko miał z pięćdziesiąt lat. Łysiejący z ciemnymi brwiami, piwnymi oczami i szpakowatą brodą.
     - Komturze Vallenvart – porucznik oddał skinieniem głowy honor młodszemu mężczyźnie. – Cześć Fabio – przywitał się z tym starszym.

niedziela, 7 maja 2017

Kroniki Wiecznego Królestwa - Komturia Królowej Maud część 1

Antarktyda, Góry Królowej Maud 

 Dzień dzisiejszy.

 

  Dobiegało końca Antarktyczne lato. Pomimo tego, że słońce jeszcze górowało nad horyzontem, jego blask nie był już tak jasny i ciepły jak w pełni sezonu. Jego tarcza przechodziła z barwy pomarańczowej w bladoróżową zwiastując rychłe zniknięcie           za horyzontem na dobrych kilka miesięcy.
  Spod przykrytego zbitą warstwą śniegu lądolodu, tu i ówdzie wystawały wysokie zręby skalne. Były one efektem wywierania ogromnych ciśnień w skorupie ziemi, oraz skutkiem działania na ląd naprężeń, spowodowanych ciężarem lodu. Niektóre z brunatno – czarnych grani miały całkiem potężne rozmiary. Na kilkadziesiąt metrów wznosiły się ponad powierzchnię lodu. Tworzyły coś na kształt ciemnych wysp pośród białego, arktycznego krajobrazu.     Ostre, postrzępione krawędzie wyglądały jednak mało zachęcająco, jeżeli chodzi o wspinaczkę.
  Mało kto wiedział, że w tym niegościnnym klimacie istnieją wojskowe fortyfikacje. Był to powstały w pierwszej połowie XX stulecia system schronów. Kompleks ośmiu podziemnych bunkrów, dwóch zamaskowanych lodem lotnisk i jednego portu dla łodzi podwodnych. Wszystkie segmenty łączyła sieć ukrytych pod lodem, betonowych korytarzy. Wybudowana przez nazistów baza miał posłużyć  do podboju świata.

niedziela, 19 lipca 2015

Dziewczyna marzeń - Epilog

Leżeli na kocyku, rozłożonym tuż przy brzegu urwiska, w dole błękitne, spienione morskie fale rozbijały się o stromy klif. Słońce przygrzewało mocno, szumiał łagodny wiatr. Nieopodal widać było niewielki zagajnik, stanowiący część starego lasu. Ewa leżała na plecach, ubrana była w zielony, dwuczęściowy kostium kąpielowy. Obok Damian, przez cały czas obserwował swoja partnerkę. Wyglądała ślicznie, uroczo, z włosami niedbale związanymi w kucyk, i jasnymi kosmykami, rozwianymi wiatrem. Mężczyzna był tak zauroczony, że nie był w stanie oderwać od niej wzroku.

czwartek, 16 lipca 2015

Dziewczyna marzeń - Spełnienie pragnień

Odcinek 9

- Witam państwa po przerwie – powiedziała prowadząca – dzisiaj w programie „Tacy jesteśmy” rozmawiamy o szaleństwie spowodowanym miłością. Oto nasi następni goście, Marta i Paweł poznali się w niezwykłych okolicznościach, zapraszam państwa do studia.
Rozległy się oklaski na widowni, gdzieś w tle leciała jakaś prosta i przyjemna melodyjka, do studia weszło dwoje ludzi trzymających się za rękę. Kobieta w białej sukience i fioletowej jesionce i mężczyzna w marynarce i dżinsach. Nowi goście przywitali się z prowadzącą, oraz osobami zasiadającymi na fotelach i zajęły ostatnie wolne miejsca.
- Opowiedzcie nam – rzekła Ewa – w jaki sposób się poznaliście.
- To było głupie – stwierdził Paweł – wlepiłem Marcie mandat za brak świateł.
- To nie zupełnie tak – rzuciła kobieta – Paweł często przeprowadzał kontrolę radarową w pobliżu parkingu, na którym zwykle zostawiałam auto, nie raz go widziałam, przejeżdżając tamtędy.
- Powiedz – wtrąciła Ewa – czy wówczas, kiedy go widziałaś z „suszarką”, to znaczy tym radarem przy drodze, sądziłaś, że to może być właśnie „ten”?
- Nie zwracałam na niego jakiejś szczególnej uwagi – stwierdziła Marta – dopiero kiedy mnie zatrzymał i powiedział, że wlepi mandat za brak tylnego światła, „nota bene” zbitego przez niego… ale wtedy jeszcze nie wiedziałam, że to jego robota.
- Tak przyznałem się jej dopiero później – powiedział policjant – kiedy już się spotykaliśmy.
- Jak wówczas zareagowałaś – spytała prowadząca.
- Próbowałam go przekupić – oznajmiła kobieta.
- Czym?
- No, pieniędzmi. Ale on nie chciał się zgodzić. Zaproponował mi wyjście na kawę.

wtorek, 14 lipca 2015

Dziewczyna marzeń - Spełnienie pragnień

Odcinek 8

Znowu znalazł się na wyspie, słońce mocno świeciło, rozgrzewając jasny piasek, morskie fale szumiały spokojnie, burząc przeźroczystą wodę, z dżungli dochodziły odgłosy zwierząt, wymieszane z cichym łoskotem gałęzi drzew, kołysanych wiatrem.
Damian zastanawiał się, czemu ponownie tam trafił, nie wiedział, czy sam tego chciał, czy też może Michelle ściągnęła go w niewiadomym celu. Ruszył wybrzeżem wzdłuż niewysokiego urwiska rozglądając się na wszystkie strony w poszukiwaniu kobiety. W końcu w oddali, na wydmach dostrzegł jakąś postać. Patrzył pod słonce, widział doskonale sylwetkę, ale nie mógł stwierdzić kto to był.
Minęło trochę czasu, nim udało mu się wdrapać na szczyt wzniesienia, na jego skraju spostrzegł dziewczynę, ubraną w zwiewną, letnią sukienkę. Wiatr rozwiewał jej włosy i skąpe ubranie tak, że materiał opinał skrytą pod nim sylwetkę. Stała do niego plecami, nie mogła go widzieć. On zorientował się, że nie jest to Michelle. Podbiegł do dziewczyny i chwycił za ramię, odwróciła się, spojrzała na niego.
- Ewa? – Powiedział zaskoczony.

piątek, 10 lipca 2015

Dziewczyna marzeń - Spełnienie pragnień

Odcinek 7

Przez cały czas próbował połączyć się z „komórką” Ewy, jednak włączała się jedynie poczta głosowa. Dotarł do budynku, w którym dziennikarka mieszkała, portier powiedział mu, że jeszcze nie wróciła, wsiadł w autobus i ruszył do redakcji. Następne próby połączenia telefonicznego również się nie powiodły, spróbował dodzwonić się na telefon biurowy, tam jednak nikt nie odbierał.
W końcu dotarł do redakcji, biura były niemal zupełnie puste, światła zostały pogaszone. Jeszcze tylko pojedyncze osoby pracowały przy komputerach, w gabinecie redaktor naczelnej paliła się lampka.
Damian ruszył wpierw do pokoju Ewy, drzwi były zamknięte na klucz, zajrzał przez szklaną ścianę, gabinet był pusty.
Ruszył do biura „naczelnej”, zapukał w drzwi i wszedł do środka.
- Dobry wieczór – powiedział.
- Dobry wieczór – odpowiedziała zaskoczona kobieta.
- Nazywam się Damian Rzamojewski – przedstawił się – szukam Ewy Drazgi – Siarczyńskiej.
- Proszę, proszę, przylazł nasz „śpiący królewicz” – powiedziała z sarkazmem kobieta – Ewa już tutaj nie pracuje.
- Nie pracuje? Jak to?
- Nic nie wiesz? Wyjechała z Warszawy.
- Dokąd?
Kobieta zebrała z biurka jakieś dokumenty, starannie złożyła, następnie wstała, podeszła do ściany i ustawiła je na półce.
- Jeżeli jesteś tym, kim myślę to nie mogę powiedzieć. Bardzo ją zraniłeś, nie dziwię się, że nie chce ona cię znać.

środa, 8 lipca 2015

Dziewczyna marzeń - Spełnienie pragnień

Odcinek 6

Damian z Michelle spotkali się w kawiarni „Kaskada”, było ciepłe, wiosenne popołudnie, siedzieli więc w kawiarnianym ogródku, przy stoliku pod parasolem. Ze swojego miejsca mieli wspaniały widok na park, miejski, pełen kwiatów, drzew i trawników. Obserwowali ludzi przechadzających się szerokimi, wyłożonymi kostką alejkami.
- Mam tyle pytań – rzekł mężczyzna – znamy się dobrze, ale tak na prawdę nie wiemy o sobie nic.
Kobieta zamieszała kawę i napiła się jej.
- Więc co chciałbyś wiedzieć?
- Wszystko – oznajmił zacznij od początku.
- Nazywam się Michelle Kozlowski – powiedziała – to nazwisko po mężu z domu jestem Wiśniewska.