piątek, 26 czerwca 2015

Dziewczyna marzeń - Spełnienie pragnień

Niniejszym oznajmiam, że zakończyliśmy cykl "W świecie mediów". Czas na ostatni akt "Dziewczyny marzeń". Z opowiadania "Spełnienie pragnień" dowiemy się, jak cała ta historia się skończyła. 
Serdecznie zapraszam na pierwszą odsłonę ostatniej części opowiadań o Damianie i jego wyśnionej partnerce. 
Odcinek 1




Życie Damiana powoli wracało do normalności, nie było już więcej SMS-ów ani maili, wyglądało na to, że artykuł, który zamieściła Ewa w swej rubryce powoli odchodził w zapomnienie. Mężczyzna coraz mniej myślał o rajskiej plaży i tej, którą poznał podczas śpiączki. Wciąż ją wspominał z nostalgią, serce mocniej biło ilekroć wyobraził sobie jej uśmiech, długie, ciemne rozwiane wiatrem włosy, czy ciemne niczym para węgielków oczy.
W pracy także nastąpiła pewna stabilizacja. W poniedziałek nikt już nie wspominał artykułu, ani całego zamieszania, jakie w życiu Damiana wywołał tekst redaktor Drazgi – Siarczyńskiej. Rzamojewski miał tego dnia wyjątkowo dobry nastrój. Wiele myślał o sobotniej nocy i przygodzie w klubie „Fortuna”. Do niedawna mężczyzna uważał Ewę za rządną sensacji hienę, która uwielbia dokuczać ludziom, jednak w klubie miał okazję poznać ją bliżej, okazała się bardzo sympatyczną dziewczyną. Damian ze zdumieniem łapał się na tym, że coraz częściej właśnie dziennikarka zaprzątała jego głowę. Wspomnienia ze wspólnie spędzonej nocy były kojąco, za razem perwersyjnie przyjemne. Coś dziwnego działo się z nim ilekroć myślał o niej, jej zapachu, jasnych świdrujących oczkach i tym jej zabójczym przenikliwym spojrzeniu. Z nostalgią wspominał to jak tańczyli, przytuleni do siebie, kiedy czół na całym ciele gorąco, bijące od kobiety, ocierające się o nogę jej udo, ręce zawieszone na jego szyi, zmysłowo poruszające się biodra dziewczyny na których trzymał swoje dłonie. Wmawiał sobie, że to tylko jego wyobraźnia w końcu oni dwoje należeli do dwóch zupełnie innych światów. Ona była sławną dziennikarką, w jej kręgu znajomych obracali się milionerzy, sławy aktorskie, muzycy, dziennikarze, prezenterzy. On natomiast miał jedynie grupkę przyjaciół kilka koleżanek, jednak żadne z nich nie było postacią, o którą interesowałyby się gazety.
Rzamojewskiemu nie było pisane długo nacieszyć się spokojem, Zbyszek zjawił się w biurze koło jedenastej, zrobił sobie kawę i zaczął pracę jak zwykle, od zwiedzenia kilku plotkarskich serwerów internetowych.
- O stary – parsknął do Damiana – a my myśleliśmy, że zmyłeś się do domu. Czemu nic nam nie powiedziałeś? Widzę, że w końcu zaczynasz zachowywać się jak dawniej. Drazga – Siarczyńska? No proszę, kto by pomyślał…
- O czym ty mówisz? – Zdziwił się Rzamojewski.
- „W sobotę w warszawskim klubie „Fortuna” – Zbyszek cytował artykuł, zamieszczony w portalu internetowym – „doszło do bijatyki pomiędzy Szymonem Walendowickimi i tajemniczym narzeczonym Ewy Drazgi – Siarczyńskiej, nasz reporter uchwycił na fotografii moment kłótni jaka wywiązała się pomiędzy obydwoma panami[…] Po całym zajściu Ewa bawiła się ze swoim chłopakiem do rana…”
- Pokaż no ten artykuł – Damian zerwał się ze swojego miejsca i podszedł do stanowiska Zbyszka.
Tekst był okraszony kilkoma fotkami, przedstawiającymi jego i Ewę, beztrosko bawiącymi się razem, na parkiecie.
- No to ładnie – mruknął Damian – znowu mnie „wrobiła”.
Oczywiście koleżanki z pracy też zdążyły już przeczytać wiadomości.
- Jak mogłeś – oburzyła się Kinga – pobiłeś Walendowickiego?
- On zaczął – westchnął Rzamojewski – pierwszy mnie uderzył to mu oddałem.
- Ale „boskiego Szymka”? – Nadąsała się Marta – jak mogłeś go tknąć?
- A co on jest – oburzył się mężczyzna – jakaś „święta krowa” czy co? Przylazł za Ewą do mnie i zaczął się czepiać! Ja mu coś tam odburknąłem i mnie uderzył. Jak według was powinienem się zachować? Paść na kolana i błagać o przebaczenie i uszanowanie czci „boskiego Szymona”? Ten facet to wyjątkowy palant, nie ma w nim nic z postaci, które kreuje w tych swoich filmach. Dostał po gębie bo mu się należało.
- Bardzo dobrze zrobiłeś – stwierdził Zbyszek – nie lubię tego typa, na twoim miejscu zrobiłbym dokładnie to samo.
- Od kiedy romansujesz z Ewą Drazgą – Siarczyńską? – Zapytała Patrycja, przeglądając fotki na stronie.
Damian w pierwszej chwili chciał wytłumaczyć zaistniałą sytuację. Ostatecznie zrezygnował z wyjaśnień, miał już serdecznie dosyć dementowania plotek na swój temat, ta w końcu nie była najgorsza. Spostrzegł, że koleżanki i koledzy z pracy patrzyli na niego z podziwem i nawet to mu pasowało. Machnął ręką i usiadł na swoim miejscu, zajął się pracą.

W sumie nawet bawiło go to, że jego współpracownicy skręcali się z ciekawości, usiłując wydobyć jakieś pikantne szczegóły, dotyczące tego związku.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz