czwartek, 4 czerwca 2015

Dziewczyna Marzeń - Alkohol a dobre rady



Odcinek 3



Wszedł do biura detektywistycznego, w niewielkim salonie, przy biurku, zaopatrzonym w telefon i komputer siedziała starsza kobieta w okularach i granatowym żakiecie. Niemal całą jej uwagę pochłaniała rozmowa telefoniczna. Na monitorze Damian spostrzegł włączonego pasjansa, szybko domyślił się, że ta pani raczej się nie przepracowywała. Podszedł do niej.

- Dzień dobry – powiedział – szukam pana Zawistowskiego.
- W gabinecie – sekretarka wskazała właściwe wejście, nie odrywając słuchawki od ucha.
Mężczyzna podszedł i zapukał, następnie otworzył drzwi. Nie tego się spodziewał, w środku. Biuro prywatnego detektywa zawsze kojarzyło mu się z ciemnym, dusznym, zadymionym pomieszczeniem, zaciągniętymi żaluzjami w oknach i wielkim wiatrakiem na biurku. A detektywa wyobrażał sobie jako podstarzałego, zarośniętego faceta w starym garniturze, kapeluszu z butelczyną Weesky i cygarem. Tym czasem zastał schludny, przestronny, dobrze urządzony gabinet, z dwoma sekretarzykami, przeszkloną biblioteką i klimatyzacją. Przy ścianie, naprzeciwko biurka ze szklanym blatem, był regał na telewizor i wierzę.

Na krześle, przy parapecie siedział ogolony na łyso mężczyzna z czarną bródką w swetrze i dżinsach.
- Dzień dobry – powiedział – proszę usiąść, w czym mogę pomóc?
Damian klapnął na krzesło.
- Chciałem odnaleźć pewną kobietę – powiedział nieśmiało – sprawa będzie trudna, ale słyszałem, że jest pan najlepszy w takich poszukiwaniach…
Detektyw wyciągnął notes i długopis, zaczął coś zapisywać. Słysząc pochlebstwo napuszył się jak paw.
- Proszę mówić dalej – rzekł bazgroląc coś na jednej z kartek.
- Odjechała dzisiaj, popołudniu pociągiem „Eurocity” do Pragi – Damian wyciągnął z teczki swój rysunek i podał go mężczyźnie – tak wygląda.
Detektyw obejrzał portret.
- Nie ma pan żadnego zdjęcia – zapytał – ludziom łatwiej przychodzi ko-jarzenie poszukiwanych osób, kiedy jest fotografia. Natomiast to – wskazał szkic – może niewiele pomóc.
- Nie, nie mam – pokręcił przecząco głową Damian – to jest jedyna jej podobizna jaką, dysponuję.
Detektyw odłożył rysunek na biurko, wziął długopis i zapytał.
- Jak ona się nazywa?
Grafik głupawo się uśmiechnął.
- Nie wiem – wzruszył ramionami.
- To jak ma na imię?
Damian wydął policzki, odetchnął głęboko.
- Nie znam jej imienia, ani nazwiska – oznajmił – nie mam zielonego po-jęcia gdzie mieszka i czym się zajmuje.
Na twarzy detektywa powoli zaczęło rysować się poirytowanie.
- Tak więc reasumując – powiedział – chce pan, abym odnalazł kobietę, o której nic pan nie wie. No dobrze, w takim razie, niech chociaż pan powie, gdzie się spotkaliście.
W tym momencie pojawił się problem, Damian oczywiście mógł opowiedzieć wszystko jak było, lecz to mogło niebywale skomplikować zadanie. Mógł też zataić wszystkie irracjonalne szczegóły wówczas detektyw też będzie miał ciężki orzech do zgryzienia. Przyszło mu do głowy, że jeżeli wyjawi wszystko co wie, to w jego zeznaniach Zawistowski, jako znakomity specjalista w swojej dziedzinie wyłapie wiele istotnych wskazówek. W końcu, po namyśle oznajmił:
- Dobrze zacznę od początku:
Spotkanie z detektywem skończyło się nadspodziewanie szybko. Mężczyzna złapał Damiana za ramię i wyprowadził z gabinetu.
- Proszę pana – mruknął wzburzony – to poważna agencja detektywi-styczna, zajmujemy się prawdziwymi ludźmi, nie wymyślonymi.
- Ale ja jej nie wymyśliłem – bełkotał Damian – tylko wy możecie ją od-naleźć, ponoć jesteście specjalistami…
- Tak specjalistami – warknął Zawistowski – ale panu potrzebny jest „specjalista” w innej dziedzinie.
Detektyw wyprowadził grafika na korytarz.
- Przychodnia psychiatryczna jest dwa budynki dalej – powiedział – tam prędzej znajdzie pan pomoc, jakiej potrzebuje.
Zawistowski zatrzasnął drzwi przed nosem Damianowi, ten nie wiedząc co zrobić jeszcze przez chwilę sterczał oszołomiony na korytarzy przed gabinetem, w końcu poprawił ubranie i wyszedł.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz